Re: XXIII v-mundial w Księstwie Sarmacji - Sezon 52
: 26 paź 2022, 23:11
Mecze półfinałowe
Leocja 1 – 2 Sclavinia
Na Stadionie Ferrante Park w Shimotsen rozegrał się mecz między faworytem a niespodziewanym półfinalistą. Było to spotkanie, które mogło okazać się wielką niespodzianką. Kibicie nie zawiedli się i szybko ujrzeli pierwszego gola. Zdzisek Wilk w 13 minucie z pola karnego trafił do siatki rywala. Było to jego 8 trafienie podczas tegorocznego v-mundialu. Niestety też pierwsza połowa była dla Leotów pechowa. Najpierw w 18 minucie kontuzji doznał Hélder Quintino, który parę minut później na szczęście zdołał grać dalej. Następnie Szczepan Drej miał mniej szczęścia i musiał zostać zdjęty. Reprezentacja Leocji długo broniła się przed atakami mocniejszej Sclavinii. Dopiero w 72 minucie Peter Stanojevic w asyście Darko Prevca doprowadził do remisu. Cały mecz był prawie wyrównany. Bramkarz Igor Pantar zdołał zagrać podczas tego meczu mimo jeszcze lekkiej kontuzji, więc Sclavinia jednak nie była taka słaba w obronie, jak się spodziewano. Kibicie powoli przygotowywali się na dłuższy wieczór na stadionie, dzięki dogrywce, ale los jednak dał nam szybciej zwycięzcę tego spotkania. Darko Prevc będzie bohaterem i długo mu tego kibice nie zapomną. W 92 minucie na sam dosłownie koniec strzelił gola, dzięki któremu Sclavinia awansowała do finału. Leocja została przełamana w najgorszym momencie i nie miała już szans na wyrównanie wyniku. To musiało zaboleć. Na trybunach wybuchła radość Sclavińczyków, która była wymieszana ze łzami Leotów. Wymarzony awans po poprzednim odpadnięciu w ćwierćfinale. Sclavinia zagra z Austro-Węgrami podczas sobotniego finału. Mimo przegranej Leocja może być z siebie dumna. Zagrała wspaniale przez cały v-mundial i zaszła pierwszy raz tak daleko. Zrobiła wszystkim ogromną niespodziankę. Jest to z pewnością drużyna, która jeśli dalej będzie w tak dobrej formie dzięki trenerowi vel Bocianowi, to w przyszłości może odnosić dalsze sukcesy.
(Przygotowała Fatima Popow-Chojnacka)
Wandystan 0 – 1 Austro-Węgry
Stadion Odrodzenia w Ferze wypełnił się po brzegi kibicami zarówno z okolic Genosse-Wanda-Stadt, jak i z Wiednia, którzy zgromadzili się po to, aby dopingować swoje narodowe drużyny. Wiadomo było bowiem, o co toczy się gra: o występ w finale i szansę na wygraną w całej imprezie. Mecz ledwo się zaczął, a już się skończył - przynajmniej dla jednego z zawodników ekipy Monarchii, Knuta Knoppa, który już po pięciu minutach spotkania musiał zejść z boiska i finał v-Mundialu obejrzy z trybun. Brak jednego z mocniejszych pomocników drużyny sprawił zapewne, iż Austro-Węgry musiały nieco ustąpić miejsca ekipie wandejskiej, przynajmniej w pierwszej połowie spotkania. Reprezentacja Leszka Karakachanowa nie potrafiła jednak wykorzystać m.in. akcji z rzutu wolnego i na przerwę gracze schodzili przy bezbramkowym remisie. "Chcemy więcej!" - wołali kibice obu drużyn. Niestety, musieli oni się zawieść, bo obie drużyny nadal nie potrafiły sobie poradzić z dobrze spisującymi się bramkarzami. Pozostało zatem czekać na dogrywkę, która z pewnością przejdzie do historii jako niezwykle ostra. Sędzia Ann Onym musiał utemperować zapędy aż pięciu graczy, którym w ciągu 30 minut przyznał żółte kartki; trzy z nich w ciągu pięciu minut obejrzeli zawodnicy reprezentacji Wandystanu. O ile pierwsza połowa dogrywki przebiegała jeszcze po myśli Wandejczyków, bowiem w niej przeważali, o tyle po uzupełnieniu płynów totalną przewagę miała ekipa znad Dunaju. Wydawało się jednak, że po raz kolejny w tym turnieju ujrzymy serię rzutów karnych, gdy na minutę przed końcem spotkania do pola karnego wandejskiego bramkarza wszedł Laurentino i odprawił jego, a wraz z nim i Wandystan, z kwitkiem!
(Przygotował Orjon Surma)